2010-07-09
Marek Judycki i skoczowskie róże
W okrągłą, sześćsetną rocznicę zwycięskiej bitwy pod Grunwaldem, hrabia na Halembie, dwojga imion Marek Wacław Judycki, herbu Radwan, ruszył na podbój Skoczowa.
Wyprawa skończyła się totalnym zwycięstwem, czego dowodem nietrwałym, lecz subtelnym i pięknym, były dwie purpurowe, nagie róże, wręczone przez Łucję Strond, dyrektorkę skoczowskiego Muzeum Świętego Jana Sarkandra, które urządziło wernisaż artysty.
Marek Judycki pokazał jedynie skromną cząstkę swojego ogromnego dorobku plastycznego. Wystawa nosiła dość banalny tytuł „Jak to na wojence ładnie”, a złożyły się na nią głównie prace z cyklu grunwaldzkiego. Około 40 znakomicie skomponowanych plansz, wykonanych piórkiem i pastelami, obrazujących udział rycerstwa śląskiego w konflikcie z 1410 roku, po obu wałczących stronach: polskiej i krzyżackiej. Ponadto pokazane zostały kartony ze zbiorów „Barwa i bron rycerstwa polskiego od Piasta do Ciołka” i „Polskie zrywy narodowe”.
Judycki jest bowiem zapalonym miłośnikiem dziejów i kultury Polski oraz Śląska. Pasjonuje go heraldyka, herby szlacheckie, książęce, królewskie, herby miejskie, kościelne i państwowe, herby rycerskie, wojenne i cywilne. Multum inwentarza, a wszystkie barwne, skomplikowane, interesujące i intrygujące, związane z władzą, bogactwem i polityką.
Drugą jego namiętnością jest inna pomocnicza nauka historii – genealogia. Marek Judycki wywodzi się z zasłużonej, bogato rozgałęzionej rodziny szlacheckiej. Jego dziada Mariana, za antycarskie wystąpienia w gimnazjum spotkała zsyłka do Irkucka, a ponieważ był niepełnoletni, musiał na poniewierkę udać się z ojcem Zygmuntem. Ojciec Marka, Stefan Szczęsny zaliczył w składzie Armii Kraków odwrót w wojnie obronnej 1939 roku, a potem pod konspiracyjnym pseudonimem „Werchrata” należał do Armii Krajowej na Kielecczyźnie, jako oficer operacyjny. Stryj imiennik, Wacław, lekarz weterynarii w pułku artylerii konnej na Wołyniu, dostał się do obozu jenieckiego w Starobielsku i zginął zamordowany w Katyniu. Te oraz inne barwne postacie zaludniają karty kroniki rodu ręcznie spisanej i ozdobionej przez Marka. Otwiera ją Bazyli Dymitrowicz Judycki, walczący z Tatarami w Rzeczyskim Kraju, za co król Zygmunt August nadał mu majętności Świerzbno, Żurocze i Bołotno.
Dziś zacne tradycje rodziny Judyckich, kontynuuje pięcioro dzieci oraz - co z całą odpowiedzialnością za słowa stwierdzamy - będzie kontynuował wnuk, pięcioletni Jasio, choć na razie bardziej zajmują go samochody i samoloty, a ponadto nie znosi przegrywać w warcaby.
Kolejnym wielkim, ulubionym zajęciem Judyckiego są studia nad orężem. Zna wszelakie miecze, topory, rapiery, piki, szable, rohatyny, buzdygany, tudzież inksze cepy bojowe, jakie ktokolwiek i gdziekolwiek w przeszłości wymyślił. Zainteresowania starym żelastwem zaowocowały albumowo wydaną książką, stworzoną wspólnie z historykiem uniwersyteckim, profesorem Jerzym Sperką, pod tytułem: Ilustrowane dzieje Polski (996 – 1795). Marek Judycki jest niezwykle skrupulatny i rzeczowy, jeśli chodzi o ubiór, wyposażenie czy uzbrojenie postaci, które przedstawia z niezmierną dbałością o wierność historycznym realiom.
Inne imponujące cykle rysunkowe, jakie stworzył to: poczet polskich diabłów kontuszowych oraz roślin magicznych, fascynujący kolorowy zestaw strojów ludowych, motywów rustykalnych i wycinanek, przedstawienia rudzkich obyczajów i obrzędów dorocznych, kolekcja biesiadno-kulinarna oraz portrety zabytkowych rudzkich kamienic. Żywimy nadzieje, że niebanalne i urokliwe opracowanie znajdą wreszcie kiedyś wydawcę i dotrą do odbiorców, którzy je należycie docenią.
Ale nie tylko poważne dzieła ma Marek Judycki w swoim dorobku twórczym. Zawierają się w nim także dwa ślicznie zilustrowane tomiki wierszowanek dla dzieci o zwierzętach i ptakach, pod tytułem: Wiersze Dziadka Marka. Wydal ponadto niezwykle ciekawą galerię sympatycznych i życzliwych karykatur znanych obywateli miasta: Rudzkie who is who w karykaturze.
Bo Markowi Judyckiemu Bozia nie poskąpiła talentów. To prawdziwy człowiek renesansu o gruntownym wykształceniu, szerokich horyzontach umysłowych, otwarty i twórczy nawet bez komputera. Elokwentny erudyta, przemiły gawędziarz, partner do remika. Na co dzień, dystyngowany starszawy pan o nieco staroświecki manierach. Literat parający się poezją i prozą, dziennikarz, znakomity felietonista – facecjonista, publikujący niegdyś w „Wiadomościach Rudzkich" i „Faktach Rudzkich” oraz w „Śląskim Glosie Nauczycielskim”. Członek nauczycielskich Klubów Literackich przy Związku Nauczycielstwa Polskiego w Katowicach i Rudzie Śląskiej od roku 1999. Jego utwory znajdujemy w licznych tomikach poetyckich i almanachach: Krajobrazy wewnętrzne, Nie tylko nadzieja, Ważne drobiazgi, Słowa potrzebne, Myśl serdeczne, Szukanie brzegów zamyślenia, Tematy najbliższe.
Co ciekawe, Judycki do większości wymienionych książek i jeszcze kilkunastu innych wykonał okładki i elementy zdobnicze. Ilustruje także antologie innych autorów, między innymi zbiór opowiadań Ulica mojej starki, Adama Janickiego.
Jest twórcą barwnych ilustracji do wydanej w postaci e-booka bajki dla dzieci Sylwii Mike: Brokatolandia i pierścień Dobrego Królestwa. Jest wreszcie „nadwornym” rysownikiem Rudzkiego Towarzystwa Przyjaciół Drzew, dla którego zaprojektował logo i dyplomy, narysował okładki wydawnictw oraz cykle rycin wzbogacających emitowane przez stowarzyszenie przewodniki turystyczno-ekologiczne po mieście i okolicach. Zdolny pisarz, wyróżniany na wielu konkursach literackich, jak choćby na dorocznym na wiersz Barbórkowy albo w regionalnym w gwarze śląskiej im. ks. Norberta Bonczyka.
Jest Marek Judycki „wynalazcą” - jak to nazywamy - zupełnie unikatowej techniki współczesnej wycinanki, nazwanej ażurem. Zwykłymi nożyczkami, nie żadnymi precyzyjnymi nożykami ani skalpelami, których przecież nie brakuje wycina z czarnego albo kolorowego papieru misterne ornamenty o tematyce klasycznej, biblijnej, mitologicznej, czy roślinnej, elementy architektury, pejzaże miast. Te precjoza artystyczne oraz inne dziełka prezentował na wielu wystawach autorskich i zbiorowych. Wymieńmy tylko indywidualne: „Droga Dróg” (Muzeum Miejskie w Rudzie Śląskiej, 2004); ”Ecce re..”. (Galeria Działań „Krekot” w Rudzie Śląskiej, 2005); „Moje miasta” (Muzeum Miejskie w Rudzie Śląskiej, 2007), „Karykatury Rudzian” (Restauracja „Wiśniowy Sad” w Halembie, 2007).„Fascynujący świat heraldyki” (MBP Filia 18 w Rudzie Śląskiej, 2009).
Nie możemy oczywiście zapomnieć o ex librisach, wyjątkowej finezji i urody graficznej. Dwa tygodnie temu cztery niesamowite prace powędrowały do Lozanny w Szwajcarii na światowy konkurs i wystawę pod tytułem „Eros and Tanatos”.
Najdziwniejsze, że wszystkie artystyczne wizje i dokonania Marka Judyckiego lokują się poza głównym nurtem całej jego dotychczasowej życiowej aktywności. Zdobywszy najpierw wykształcenie średnie licealne, a potem policealne nauczycielskie przez lata nauczał w szkolnictwie górniczym i techniczno-ekonomicznym. Długo pracował też w kopalniach węgla kamiennego „Bobrek” i „Halemba”. w Bytomskim Zjednoczeniu Przemysłu Węglowego, w Zrzeszeniu Kopalń Węgla Kamiennego oraz w Bytomsko-Rudzkiego Gwarectwie Węglowym. Od kilku lat jest na emeryturze i może właśnie dlatego, mimo żmudnej i trudnej opieki nad bardzo podeszłymi wiekiem rodzicami, może oddać się pasjom. W samorealizacji twórczej sprzyja mu żona Agnieszka - Jadzia, dobry duch i muza, do której wciąż wzdycha w poezji. I nie tylko...
Marek Judycki nie odmawia pomocy i swej obecności nikomu i nigdy, kiedy ktoś go tylko poprosi. Czy chodzi o spotkanie w bibliotece, czy o zajęcia dla dzieci na półkoloniach, czy o poprowadzenie konferansjerki na festynie podopiecznych hospicjum im. Jana Pawła II, czy o sadzenie żonkilów w akcji „Pola Nadziei”, czy o poprowadzenie czyjegoś wieczoru autorskiego. Bywa wszędzie. Wszędzie ze swadą opowiada, deklamuje, gra drobne role, niczym najlepszy animator kultury. Człowiek - orkiestra! I chociaż ze zdrowiem ostatnio u niego nietęgo (przeszedł niedawno operację usunięcia nowotworu z kości piszczelowej), wciąż jest pełen animuszu. I jeszcze ostatniego zdania w sztuce nie wypowiedział.
Zamiast końcowej laurki przytaczamy wypowiedz Jerzego Mazurka, tak charakteryzującego przyjaciela: Jest lirykiem wzruszeń, mistrzem redukcji. Tak jak odjęta w wycinankach czerń - jej brak, wypełnia się bielą i stwarza nową wartość, tak w innych formach twórczości odejmuje światła, cienie, konteksty, opisy, zbędne słowa, a przez te odejmowania tworzy nowe znaczenia, przymglone czasem wspomnienia, obrazy Jest w nim - i jego dziełach - szczególna prostota piękna, pogoda ducha i mądrość dojrzałego mężczyzny (nie dziwi, że był i jest nauczycielem), jest imponująca konsekwencja metody i środków opisu świata. Należę do tych, którzy mieli szczęście go spotkać.
My też!
Marek Judycki pokazał jedynie skromną cząstkę swojego ogromnego dorobku plastycznego. Wystawa nosiła dość banalny tytuł „Jak to na wojence ładnie”, a złożyły się na nią głównie prace z cyklu grunwaldzkiego. Około 40 znakomicie skomponowanych plansz, wykonanych piórkiem i pastelami, obrazujących udział rycerstwa śląskiego w konflikcie z 1410 roku, po obu wałczących stronach: polskiej i krzyżackiej. Ponadto pokazane zostały kartony ze zbiorów „Barwa i bron rycerstwa polskiego od Piasta do Ciołka” i „Polskie zrywy narodowe”.
Judycki jest bowiem zapalonym miłośnikiem dziejów i kultury Polski oraz Śląska. Pasjonuje go heraldyka, herby szlacheckie, książęce, królewskie, herby miejskie, kościelne i państwowe, herby rycerskie, wojenne i cywilne. Multum inwentarza, a wszystkie barwne, skomplikowane, interesujące i intrygujące, związane z władzą, bogactwem i polityką.
Drugą jego namiętnością jest inna pomocnicza nauka historii – genealogia. Marek Judycki wywodzi się z zasłużonej, bogato rozgałęzionej rodziny szlacheckiej. Jego dziada Mariana, za antycarskie wystąpienia w gimnazjum spotkała zsyłka do Irkucka, a ponieważ był niepełnoletni, musiał na poniewierkę udać się z ojcem Zygmuntem. Ojciec Marka, Stefan Szczęsny zaliczył w składzie Armii Kraków odwrót w wojnie obronnej 1939 roku, a potem pod konspiracyjnym pseudonimem „Werchrata” należał do Armii Krajowej na Kielecczyźnie, jako oficer operacyjny. Stryj imiennik, Wacław, lekarz weterynarii w pułku artylerii konnej na Wołyniu, dostał się do obozu jenieckiego w Starobielsku i zginął zamordowany w Katyniu. Te oraz inne barwne postacie zaludniają karty kroniki rodu ręcznie spisanej i ozdobionej przez Marka. Otwiera ją Bazyli Dymitrowicz Judycki, walczący z Tatarami w Rzeczyskim Kraju, za co król Zygmunt August nadał mu majętności Świerzbno, Żurocze i Bołotno.
Dziś zacne tradycje rodziny Judyckich, kontynuuje pięcioro dzieci oraz - co z całą odpowiedzialnością za słowa stwierdzamy - będzie kontynuował wnuk, pięcioletni Jasio, choć na razie bardziej zajmują go samochody i samoloty, a ponadto nie znosi przegrywać w warcaby.
Kolejnym wielkim, ulubionym zajęciem Judyckiego są studia nad orężem. Zna wszelakie miecze, topory, rapiery, piki, szable, rohatyny, buzdygany, tudzież inksze cepy bojowe, jakie ktokolwiek i gdziekolwiek w przeszłości wymyślił. Zainteresowania starym żelastwem zaowocowały albumowo wydaną książką, stworzoną wspólnie z historykiem uniwersyteckim, profesorem Jerzym Sperką, pod tytułem: Ilustrowane dzieje Polski (996 – 1795). Marek Judycki jest niezwykle skrupulatny i rzeczowy, jeśli chodzi o ubiór, wyposażenie czy uzbrojenie postaci, które przedstawia z niezmierną dbałością o wierność historycznym realiom.
Inne imponujące cykle rysunkowe, jakie stworzył to: poczet polskich diabłów kontuszowych oraz roślin magicznych, fascynujący kolorowy zestaw strojów ludowych, motywów rustykalnych i wycinanek, przedstawienia rudzkich obyczajów i obrzędów dorocznych, kolekcja biesiadno-kulinarna oraz portrety zabytkowych rudzkich kamienic. Żywimy nadzieje, że niebanalne i urokliwe opracowanie znajdą wreszcie kiedyś wydawcę i dotrą do odbiorców, którzy je należycie docenią.
Ale nie tylko poważne dzieła ma Marek Judycki w swoim dorobku twórczym. Zawierają się w nim także dwa ślicznie zilustrowane tomiki wierszowanek dla dzieci o zwierzętach i ptakach, pod tytułem: Wiersze Dziadka Marka. Wydal ponadto niezwykle ciekawą galerię sympatycznych i życzliwych karykatur znanych obywateli miasta: Rudzkie who is who w karykaturze.
Bo Markowi Judyckiemu Bozia nie poskąpiła talentów. To prawdziwy człowiek renesansu o gruntownym wykształceniu, szerokich horyzontach umysłowych, otwarty i twórczy nawet bez komputera. Elokwentny erudyta, przemiły gawędziarz, partner do remika. Na co dzień, dystyngowany starszawy pan o nieco staroświecki manierach. Literat parający się poezją i prozą, dziennikarz, znakomity felietonista – facecjonista, publikujący niegdyś w „Wiadomościach Rudzkich" i „Faktach Rudzkich” oraz w „Śląskim Glosie Nauczycielskim”. Członek nauczycielskich Klubów Literackich przy Związku Nauczycielstwa Polskiego w Katowicach i Rudzie Śląskiej od roku 1999. Jego utwory znajdujemy w licznych tomikach poetyckich i almanachach: Krajobrazy wewnętrzne, Nie tylko nadzieja, Ważne drobiazgi, Słowa potrzebne, Myśl serdeczne, Szukanie brzegów zamyślenia, Tematy najbliższe.
Co ciekawe, Judycki do większości wymienionych książek i jeszcze kilkunastu innych wykonał okładki i elementy zdobnicze. Ilustruje także antologie innych autorów, między innymi zbiór opowiadań Ulica mojej starki, Adama Janickiego.
Jest twórcą barwnych ilustracji do wydanej w postaci e-booka bajki dla dzieci Sylwii Mike: Brokatolandia i pierścień Dobrego Królestwa. Jest wreszcie „nadwornym” rysownikiem Rudzkiego Towarzystwa Przyjaciół Drzew, dla którego zaprojektował logo i dyplomy, narysował okładki wydawnictw oraz cykle rycin wzbogacających emitowane przez stowarzyszenie przewodniki turystyczno-ekologiczne po mieście i okolicach. Zdolny pisarz, wyróżniany na wielu konkursach literackich, jak choćby na dorocznym na wiersz Barbórkowy albo w regionalnym w gwarze śląskiej im. ks. Norberta Bonczyka.
Jest Marek Judycki „wynalazcą” - jak to nazywamy - zupełnie unikatowej techniki współczesnej wycinanki, nazwanej ażurem. Zwykłymi nożyczkami, nie żadnymi precyzyjnymi nożykami ani skalpelami, których przecież nie brakuje wycina z czarnego albo kolorowego papieru misterne ornamenty o tematyce klasycznej, biblijnej, mitologicznej, czy roślinnej, elementy architektury, pejzaże miast. Te precjoza artystyczne oraz inne dziełka prezentował na wielu wystawach autorskich i zbiorowych. Wymieńmy tylko indywidualne: „Droga Dróg” (Muzeum Miejskie w Rudzie Śląskiej, 2004); ”Ecce re..”. (Galeria Działań „Krekot” w Rudzie Śląskiej, 2005); „Moje miasta” (Muzeum Miejskie w Rudzie Śląskiej, 2007), „Karykatury Rudzian” (Restauracja „Wiśniowy Sad” w Halembie, 2007).„Fascynujący świat heraldyki” (MBP Filia 18 w Rudzie Śląskiej, 2009).
Nie możemy oczywiście zapomnieć o ex librisach, wyjątkowej finezji i urody graficznej. Dwa tygodnie temu cztery niesamowite prace powędrowały do Lozanny w Szwajcarii na światowy konkurs i wystawę pod tytułem „Eros and Tanatos”.
Najdziwniejsze, że wszystkie artystyczne wizje i dokonania Marka Judyckiego lokują się poza głównym nurtem całej jego dotychczasowej życiowej aktywności. Zdobywszy najpierw wykształcenie średnie licealne, a potem policealne nauczycielskie przez lata nauczał w szkolnictwie górniczym i techniczno-ekonomicznym. Długo pracował też w kopalniach węgla kamiennego „Bobrek” i „Halemba”. w Bytomskim Zjednoczeniu Przemysłu Węglowego, w Zrzeszeniu Kopalń Węgla Kamiennego oraz w Bytomsko-Rudzkiego Gwarectwie Węglowym. Od kilku lat jest na emeryturze i może właśnie dlatego, mimo żmudnej i trudnej opieki nad bardzo podeszłymi wiekiem rodzicami, może oddać się pasjom. W samorealizacji twórczej sprzyja mu żona Agnieszka - Jadzia, dobry duch i muza, do której wciąż wzdycha w poezji. I nie tylko...
Marek Judycki nie odmawia pomocy i swej obecności nikomu i nigdy, kiedy ktoś go tylko poprosi. Czy chodzi o spotkanie w bibliotece, czy o zajęcia dla dzieci na półkoloniach, czy o poprowadzenie konferansjerki na festynie podopiecznych hospicjum im. Jana Pawła II, czy o sadzenie żonkilów w akcji „Pola Nadziei”, czy o poprowadzenie czyjegoś wieczoru autorskiego. Bywa wszędzie. Wszędzie ze swadą opowiada, deklamuje, gra drobne role, niczym najlepszy animator kultury. Człowiek - orkiestra! I chociaż ze zdrowiem ostatnio u niego nietęgo (przeszedł niedawno operację usunięcia nowotworu z kości piszczelowej), wciąż jest pełen animuszu. I jeszcze ostatniego zdania w sztuce nie wypowiedział.
Zamiast końcowej laurki przytaczamy wypowiedz Jerzego Mazurka, tak charakteryzującego przyjaciela: Jest lirykiem wzruszeń, mistrzem redukcji. Tak jak odjęta w wycinankach czerń - jej brak, wypełnia się bielą i stwarza nową wartość, tak w innych formach twórczości odejmuje światła, cienie, konteksty, opisy, zbędne słowa, a przez te odejmowania tworzy nowe znaczenia, przymglone czasem wspomnienia, obrazy Jest w nim - i jego dziełach - szczególna prostota piękna, pogoda ducha i mądrość dojrzałego mężczyzny (nie dziwi, że był i jest nauczycielem), jest imponująca konsekwencja metody i środków opisu świata. Należę do tych, którzy mieli szczęście go spotkać.
My też!
Barbara i Adam Podgórscy
UWAGA - PRZYDATNE LINKI
Ogłoszenia Ruda Śląska | Sklep internetowy Ruda Śląska
Praca Ruda Śląska
Nieruchomości Ruda Śląska
Strony www Ruda Śląska
Katalog firm Ruda Śląska
Kto jest kim w Rudzie Śląskiej
Spalarnia śmieci Ruda Śląska
+ dodaj swoją ocenę...
Ogłoszenia drobne
- zatrudnie MECHANIK ANGLIA – Renault Citroen Peugeot
- osoba do prowadzenia sklepu z odzieżą używaną
- BOŻE NARODZENIE ORAZ SYLWESTER W GÓRACH
- Osrodek Zdrowia i Rozwoju Człowieka TERAPIA
- Osrodek Zdrowia i Rozwoju Człowieka TERAPIA
- Osrodek Zdrowia i Rozwoju Człowieka TERAPIA
- Kupuj z rabatem- taniej o 30%
- SUPER PROMOCJA - TURNUSY SANATORYJNE W USTRONIU
- Zostań konsultantką ORIFLAME !!!CAŁA POLSKA
- Kupuj taniej o 30%
Sonda
Jak oceniasz poziom informacyjny portalu TwojaRuda.pl
Artykuły w przygotowaniu
- Rudzka Karta Rabatowa - klucz do sukcesu czy wydatek bez pokrycia?
- Wyniki wyborów 2010 w Rudzie Śląskiej - II Tura dla Komorowskiego
- Wszyscy zapisują się do newslettera
- Wybory samorządowe 2010 w Rudzie Śląskiej już wkrótce. Co słychać na lokalnej scenie politycznej?
- X Festiwal Orkiestr Dętych im. Augustyna Kozioła w Rudzie Śląskiej
- Urząd Ruda Śląska - sprawdź wszystkie urzędy w Rudzie Śląskiej i ich dane teleadresowe
- Przew. Rady Miasta Jarosław Kania


Dodaj komentarz